Kołdra na twarz!



Logiczne jest to, że skoro podczas mrozów woda zamarza... zamarznie również ta zawarta w naszych kosmetykach. Niestety również w tych, które mamy aktualnie na sobie. Choć nasza skóra nam to wybaczy, to nie będzie jej z tym do twarzy. 

Jak wiecie woda po zamarznięciu zwiększa swą objętość, więc nazywając zjawisko po imieniu: rozrywa nam wtedy naskórek. Pojawiają się mikropęknięcia, naczynka, a już na pewno znaczna utrata nawilżenia i elastyczności oraz tzw. spierzchnięcie. 

Dlatego zimą koniecznie zmieniajmy krem na ten z większą zawartością lipidów a mniejszą wody (emulsje typu woda w oleju, nie olej w wodzie). Powinien pozostawiać na skórze filtr ochronny. Takie szybko wchłaniające się emulsje nie nadają się w zimie na wyjście z domu...
Ale uwaga! Czai się tu pułapka. Trzeba szukać kosmetyków niekomedogennych*, czyli takich które nie zapychają porów, bez szkodliwych olejów mineralnych (*o tym w innym poście). Inaczej nasza skóra nie będzie mogła oddychać. 
Być może słyszałaś o szkodliwości gliceryny w porze zimowej. Miałaby ona zamarzać podobnie jak woda, w okolicy zera stopni a ze względu na swoje właściwości higroskopijne (wiążące wodę), miałaby rozrywać jeszcze większe obszary naskórka. Otóż nic bardziej mylnego.
Gliceryna (in. glicerol) zawarta w kosmetykach w odpowiednim stężeniu (5-15%), powstrzymuje parowanie wody z naskórka oraz uwaga - znacznie obniża temperaturę zamarzania wody. Dlatego jest wiele kremów zimowych zawierających właśnie ten składnik.

Cytując Wikipedię:
Glicerol odgrywa ważną rolę w fizjologii zwierząt np. u owadów ze względu na obniżanie punktu zamarzania i przechłodzenia ich płynów ustrojowych. Pozwala więc zwiększyć tolerancję na zamarzanie, czyli odporność na powstawanie lodu w organizmie i przebywanie w zimnym klimacie. Dzięki niemu galasówka wierzbowa może przetrwać w temperaturze -60 °C na Alasce.


Podsumowując:
Powszechne jest stosowanie zestawu: lekki krem nawilżający na dzień oraz bogatszy, odżywczy krem na noc.

Moja rada:
w zimie zrób odwrotnie, w nocy daj napić się skórze a na dzień osłoń ją kremem jak ciepłą kołderką. Tylko pamiętaj, ta ciepła kołderka powinna mieć filtr uv spf 15.

Kasia Pętlak