Masz robaki na twarzy? E120, czyli egzotyczna koszenila

Wszyscy wiemy, że zarówno w kosmetykach, jak i w jedzeniu wystepują barwniki. Przy obecnej modzie na produkty ekologiczne istnieje duże ciśnienie, aby barwniki te były ekologiczne. Ekologiczne, czyli naturalne. To chyba powinno być dobre prawda? 

Otóż dobre dla tych, którzy lubią zajadać i smarować sproszkowanymi robakami. W wielu produktach znajduje się bowiem koszenila, czyli czerwony barwnik pozyskiwany ze sproszkowanych pluskwiaków hodowanych w Ameryce Południowej i Centralnej. 

Koszenila (karmin, kwas karminowy) jest bardzo często dodawana do jedzenia np. jogurtów truskawkowych, galaretek lub czekoladek. Niestety jest częstym składnikiem produktów spożywczych przeznaczonych dla dzieci. 

Jest również bardzo częstym barwnikiem kosmetyków: szminek, róży, lakierów do paznokci. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie jest to obrzydliwe. Zdarzyło mi się mieć mdłości po zjedzeniu ulubionego ciasteczka po tym jak wyczytałam, że w składzie jest koszenila. Taka jest siła psychiki - nie muszę chyba dodawać, że nigdy więcej go nie zjem. O ile na paznokciach jestem w stanie znieść sproszkowane pluskwiaki, o tyle na twarzy, albo w ustach nie chciałabym ich mieć nigdy. Mimo, że są i naturalne i ekologiczne. 

Dzięki nim producent może na opakowaniu napisać "tylko naturalne barwniki".

Teraz trochę faktów. Koszenila ukrywa się pod symbolem E 120. Jest silnym alergenem. Barwi na piękny intensywne czerwony i bordowy kolor. W celu uzyskania 1 kg barwnika zabija się około 150 000 owadów. Najwięcej barwnika mają samiczki tuż przed złożeniem jaj. Wtedy są zabijane. 

Czy was też to brzydzi? Wniosek nasuwa się oczywisty. Czytajmy składy produktów. W haśle "naturalne barwniki" również może czaić się pułapka.

Kasia Pętlak