Piwo dla urody? Oczywiście, że tak!


Nie wiem czy pamiętacie, ale nasze babcie i mamy nie tylko piły piwo, ale i stosowały je w celach kosmetycznych. Układały sobie na nie włosy i robiły sobie w nim kąpiele. Kiedyś wydawało mi się to śmieszne, piwo bowiem ma charakterystyczny zapach, którego nie chciałabym wokół siebie roztaczać (zwłaszcza, gdy go nie piłam - no fun!). Gra wydawała mi się więc być nie warta zachodu. 

Teraz jednak, gdy poszukuję prostych i naturalnych metod kosmetycznych, ze zdziwieniem odkryłam, że piwo a dokładnie: drożdże, chmiel, słód a nawet dwutlenek węgla to prawdziwe skarby w służbie dbania o urodę! 

Drożdże piwowarskie zawierają szeroki zestaw witamin z grupy B oraz wiele innych substancji mineralnych, które zapobiegają powstawaniu zmarszczek, ujędrniają oraz wygładzają skórę. Tworzą film ochronny wspomagający utrzymanie wody, dzięki czemu skóra jest nawilżona, miękka i gładka. 

Chmiel dobroczynnie wpływa na skórę i włosy, posiada silne właściwości przeciwgrzybicze i antywirusowe i antybakteryjne. Zawdzięcza to flawonoidowi o nazwie ksantohumol, który jest znany ze swojego działania antyoksydacyjnego (4 razy silniejszego niż witamina C). Sprawdza się w pielęgnacji skóry łojotokowej, skłonnej do trądziku. Normalizuje ją. Na cały organizm działa uspokajająco, pomaga obniżyć ciśnienie krwi. 

Słód z kolei zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, jest bogaty w polifenole, które stabilizują kolagen i elastynę, pobudzają mikrokrążenie i działają odżywczo na skórę. 

Dwutlenek węgla pobudza ukrwienie skóry i reguluje ciśnienie.

Nie wiem czy wiecie, ale na świecie i w Polsce powstają spa piwne, które oferują zabiegi i kąpiele w tym drogocennym trunku. Można się tam nie tylko napić dobrego piwa, ale i wykąpać w nim w tym samym czasie. Istnieją dowody historyczne na to, że odświeżanie twarzy i ciała piwem było stosowane wśród Egipcjan, a także od średniowiecza w Europie. Pomysłodawcami i pionierami w temacie spa byli Niemcy z Bawarii, którzy zaczęli oferować tego typu usługi w 1997 roku. Obecnie prym w zakresie spa piwnych wiodą Czesi. 

Nie każde piwo nadaje się do praktyk kosmetycznych. Zarówno do picia, jak i kąpieli, polecam piwo niepasteryzowane, naturalne, warzone wg tradycyjnych receptur, bez środków konserwujących. Takie piwo zachowuje maksimum wartości odżywczych i tylko takie piwo ma możliwość pozytywnie wpływać na naszą urodę i zdrowie. A teraz uwaga... niespodzianka! Nie musicie szukać i analizować składów wszystkich piw na rynku. W sprzedaży na polskim rynku pojawiło się już specjalne piwo kąpielowe. Można także nabyć susz piwny, który przemieni naszą domową kąpiel w aromatyczny zabieg piwny bez intensywnych konsekwencji zapachowych.

Ciepła kąpiel piwna (33-36 stopni C) ma na celu: 
- detoksykację organizmu, ponieważ otwiera pory skóry i je oczyszcza,
- umożliwienie wchłonięcia cennych składników odżywczych z piwa,
- relaksację całego ciała przez zmniejszenie napięć mięśniowych,
- polepszenie kondycji układu krwionośnego,
- pomoc w regeneracji skóry i włosów,
- zwiększenie elastyczności i nawilżenia skóry,
- pomoc w walce z cellulitem,
- zmniejszenie nadmiernej potliwości,
- zwiększenie potencji,
- zwiększenie odporności całego organizmu.

Oprócz oczywistego wpływu piwa na cały organizm, składniki odżywcze zawarte w piwie wzmacniają osłabione włosy i regenerują ubytki w ich strukturze a cukry: sacharoza i maltoza nadają im blask i połysk. Nasze babcie, chcąc mieć gładkie i miękkie w dotyku włosy, stosowały płukanki piwne (na zakończenie mycia, piwo z wodą w proporcji 1:1, bez spłukiwania) oraz piwne maski (odgazowane piwo + żółtko, 20 minut pod ręcznikiem, spłukać letnią wodą). Na rynku są dostępne gotowe kosmetyki piwne przeznaczone do pielęgnacji włosów. 

Ciekawostka: czy wiecie, że piwo to najstarszy alkohol świata, którego istnienie potwierdzają zapiski z 4000 p.n.e. z Mezopotamii? Najstarszy zachowany browar z kolei pochodzi ze starożytnego Egiptu.

Kasia Pętlak