Face mapping i multimasking, czyli jak prawidłowo nakładać maskę? Nie ma lekko



Najczęściej, gdy idziemy do sklepu i w szale zakupów postanawiamy, że pora "zrobić coś ekstra z twarzą" kupujemy sobie maseczkę. Nieprawda? Prawda! Nawet ja, prowadząca gabinet kosmetyczny, w którym mam pod dostatkiem masek profesjonalnych, ulegam czasem temu impulsowi. Ale cóż...  przyznaję się, czasem mnie ponosi i wiedziona ciekawością wkładam do koszyka kolejne koreańskie, kolorowe cudeńka.

Maski z założenia mają więcej składników aktywnych i zgodnie z teorią kosmetyczną powinny być stosowane raz w tygodniu, po uprzednim peelingu twarzy. Tylko wtedy mają one jakikolwiek sens, ponieważ peeling usuwa martwe komórki warstwy rogowej, przez co ułatwia wnikanie składników aktywnych z maski w głąb naskórka. Jako, że maska ma większe stężenie składników aktywnych, może podrażnić i uczulić bardziej niż np. krem z podobnym składem. Ale też zadziała mocniej i lepiej i skuteczniej... Warto więc z tego kosmetyku korzystać. Warto więc mądrze sobie taką maskę dobrać.

Maskę wybieramy zawsze do problemy z cerą, z którym obecnie się zmagamy. Namawiam gorąco do zrobienia mappingu swojej twarzy (face mapping kosmetyczny). Zastanowienia się, które jej partie czego potrzebują. W zabiegach kosmetycznych chodzi bowiem o to, żeby dać skórze dokładnie to czego potrzebuje, stymulować do syntezy kolagenu i elastyny, przy okazji uzupełniając niedobory a nie ją rozregulowywać np. podając substancje aktywne, których skóra i tak ma w nadmiarze.

Jeśli nie chce nam się nad tym zastanawiać, wtedy zawsze polecam wybrać maskę nawilżającą. Taka maska jest uniwersalna, dla każdego typu cery, dla każdej partii skóry. Nawilżenia wbrew pozorom nie potrzebuje najbardziej skóra sucha, ale właśnie skóra tłusta, trądzikowa, problematyczna. Niemniej taką maskę można stosować zawsze, na każdą cerę, oczywiście po wykluczeniu alergii czy nietolerancji na jej jakikolwiek składnik.

Skóra wokół oczu nie posiada gruczołów łojowych, więc zawsze potrzebuje natłuszczenia. Ta skóra będzie wymagała specjalistycznej pielęgnacji, więc na ten obszar stosujemy maski jemu dedykowane. Stężenia składników aktywnych, rozmiary cząsteczek, dobór składników jest w nich podporządkowany specyfice tej delikatnej skóry. Nie powinny one podrażnić oka, ich zadaniem jest głównie odżywienie jego okolicy, które uzyskujemy, gdy nośnikiem składników aktywnych w masce są lipidy.

I już pomału wyłania się nam koncepcja multimaskingu... Dlatego, że skóra prawie zawsze jest różna na różnych partiach twarzy, zazwyczaj powinniśmy stosować różne maski podczas jednego zabiegu kosmetycznego. Poza przypadkami masek uniwersalnych nawilżających lub interwencyjnych typu sos, dobieramy sobie zawsze maskę działającą odpowiednio do problemów wybranej partii twarzy.

I tak właściciele problematycznej strefy T (zanieczyszczone, tłuste czoło, nos, broda) powinni aplikować maski antybakteryjne/detoks/ normalizujące tylko na te partie. Jeśli policzki i nos są czerwone lub nadreaktywne wybieramy maski łagodzące/wyciszające/ do cery naczyniowej. Jeśli cera jest ziemista i straciła koloryt, aplikujemy maski dotleniające/z wit.C/detoks/stymulujące mikrocyrkulację tylko na ten obszar, gdzie to faktycznie nastąpiło. To samo dotyczy przebarwień, miejscowych wysuszeń, czy wyprysków. Natomiast okolica oka zawsze wymaga natłuszczenia.

Kończę post mając świadomość, że nie ułatwiłam Wam nim zadania. Teraz wyjdziecie z drogerii nie z jedną a co najmniej dwoma maskami kosmetycznymi. Ale to dla Waszego dobra. Powodzenia!







Kobieta Kosmetyczna